Archiwum kategorii ‘Ciekawe, często zaskakujące’

Aktualizacja przeglądarki internetowej (np. Firefox, IE, Opera) wygląda na ogół tak, że program sprawdza dostępność nowej wersji (w zależności od ustawień – robi to okresowo lub każdorazowo po załadowaniu programu) i prosi o zgodę na przeprowadzenie aktualizacji do możliwie najwyższej, stabilnej wersji. Pamiętajcie! Regularne aktualizacje są ważne, są potrzebne!

Od jakiegoś czasu na rynku przeglądarek internetowych figuruje produkt Google o wdzięcznej nazwie GOOGLE CHROME. Osoby, które na bieżąco śledzą bomby technologiczne prezentowane przez Google wiedzą, że firma lubi zaskakiwać niekonwencjonalnym (aczkolwiek po głębszym zastanowieniu bardzo praktycznym) podejściem do użytkownika. I tak jest w przypadku procesu aktualizacji przeglądarki Google Chrome…

Czym różni się proces aktualizacji od „obrzydliwego standardu”, do którego jesteśmy przyzwyczajeni przez lata?

  • Google instaluje w naszym systemie małe narzędzie, które cały czas działa „w tle” i monitoruje pracę systemu. W ten sposób informuje o dostępnej aktualizacji bez konieczności włączania przeglądarki Google CHROME. Jeżeli korzystamy z kilku przeglądarek jest to bardzo wygodne rozwiązanie.
  • Google nie pyta o to, czy aktualizacja może zostać pobrana i załadowana do systemu … Po prostu informuje, że pobrał aktualizację i jeżeli nam się to nie podoba możemy ją skasować, zupełnie inne, nowatorskie podejście, prawda? Jak myślicie? W prawdzie docelowo efekt jest ten sam (świeża wersja oprogramowania), aczkolwiek sposób prezentacji zupełnie nietypowy. Zrzut ekranu poniżej.

Główną misją, celem nadrzędnym firmy od początku jej istnienie jest: skatalogowanie światowych zasobów informacji i uczynienie ich powszechnie dostępnymi i użytecznymi – jako firma informatyczna o zbliżonym profilu działalności (my również pracujemy nad rozwojem aplikacji w sieci Internet, w oparciu o przeglądarkę internetową) chylę czoła nad założycielami Google oraz zespołem kilkunastu tysięcy pracowników na całym świecie, którzy w pocie czoła pracują nad formą tego internetowego giganta.  No właśnie … internetowego. Czy aby na pewno? Coraz więcej słyszy się na temat pojawienia się Google w życiu publicznym, w punktach usługowych, pewnie się i tego doczekamy. Co będzie? Czas pokaże.

W związku z tragicznymi wydarzeniami z weekendu 10-12 kwietnia bardzo wiele polskich serwisów internetowych (zarówno firmowych, informacyjnych jak i dużych – korporacyjnych) wprowadziło „żałoby” na swoich stronach zmieniając odcienie projektu graficznego na skalę szarości. W jednym przypadku zmiana dotyczy całego projektu, w innym tylko i wyłącznie logotypu.

Jakież było nasze zdumienie, gdy przy logowaniu do systemu transakcyjnego PKO CBE INTELIGO zobaczyliśmy przygotowany „żałobny” design…  Spójrzcie sami, poniżej specjalnie przygotowany zrzut ekranu – gdy myszka znajdzie się nad obrazkiem zostanie on zamieniony na inny – poprawiony design wprowadzony dzień lub dwa po opublikowaniu tej miażdżącej tandety.

Czy programiści / webdesignerzy PKO INTELIGO mieli wolne, a może po prostu nikt nie skontrolował tego, co się wydarzyło? Potwierdzeniem ogromnej gafy, której się doszukujemy może być fakt zamiany strony na nową, lepszą, bardziej wyszukaną i stonowaną, na taką jaką być powinna od samego początku.

Nasza firma rozpoczęła pracę nad kolejnymi serwisami społecznościowymi – jeden dotyczy tematyki giełdy i inwestowania, ma skupiać inwestorów zaawansowanych oraz „nowych”, którzy szukają wiedzy i wsparcia; drugi projekt dotyczy motoryzacji, więcej niestety napisać na obecną chwilę nie możemy. Ponad to, przez ostatni miesiąc pojawiło się kilka zapytań o terminy, cenę oraz inne elementy związane z tego typu projektami. Gdzie leży klucz? Co jest motorem napędowym ludzi,  którzy są zainteresowani tego typu usługą? Nasza-Klasa? FaceBook? Grono? Pewien mądry człowiek powiedział kiedyś, że sukcesów nie można kopiować, bo na ogół nic z tego nie wychodzi.Sukcesy rodzą się powoli, trzeba je budować według własnych przemyśleń.

Dlaczego postanowiliśmy napisać na ten temat? Sen z powiek spędzają nam zapytania, gdzie potencjalny Klient nie wie, co chce budować – chce po prostu „serwis społecznościowy”, dacie wiarę? Takich zgłoszeń jest bardzo dużo! Z najciekawszych wymagań potencjalnych Klientów można wyliczyć np.:

  • W moim serwisie mam mieć możliwość przesyłania wirtualnych całusków, cała reszta nie ma większego znaczenia„.
  • „Galerie, znajomi, video, możliwość komunikowania się, ulubione miejsca, profile – wiadomo, to co wszędzie. Co jeszcze jest Państwu potrzebne?”
  • „Chcę stworzyć coś takiego jak Nasza-Klasa, ale troszkę inne …”

Wydaje się nieprawdopodobne, prawda? Pytamy zatem raz jeszcze – gdzie jest klucz? Co kieruje człowiekiem, który stoi przed wydaniem kilkunastu/kilkudziesięciu tysięcy złotych na „po prostu serwis społecznościowy”?

Na ogół, jeżeli niewiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze …

advert-price-table

Robi wrażenie, prawda? Aczkolwiek należy pamiętać, że budowa serwisu społecznościowego nie oznacza ogromnych zysków z reklam. To dwie całkiem różne sprawy. Firma, która projektuje serwis/portal internetowy nie jest w stanie zagwarantować tego, jak będzie wyglądało zainteresowanie potencjalnych odbiorców. Oczywiście możemy stworzyć różnego rodzaju symulacje, założenia, strategię marketingową, ale fakt jest jeden – wszystko zweryfikuje rynek.

Oczywiście nie można zapominać o ludziach – Klientach, którzy mają świetne i przede wszystkim ORYGINALNE! pomysły; nie można zapomnieć o Klientach, którzy robią coś nie tyle dla pieniędzy (bo to zawsze w mniejszym, bądź większym stopniu przyświeca całej idei), co dla realizacji jakichś swoich marzeń, bardzo często z dzieciństwa. Piękna sprawa! I to w tych czasach, co pewnie wielu wyda się śmieszne, tudzież nierealne, a jednak! Chylimy czoła.

A jakie są Wasze przemyślenia na ten temat?