Archiwum kategorii ‘Przemyślenia dyrekcji’

szlachetna-paczka

Mniej więcej rok temu (4 grudnia 2009) informowaliśmy na łamach firmowego bloga o dołączeniu do akcji społecznej – świątecznej pomocy o wdzięcznej nazwie SZLACHETNA PACZKA. Wczoraj nasza paczka została dostarczona do magazynu w Bytomiu (woj. śląskie). Grono wolontariuszy przywitało nas bardzo serdecznie, z pysznym ciastem i ciepłą herbatą.

W tym roku przygotowane zostały 3 duże paczki, w których zebraliśmy produkty z długą datą ważności, słodycze, różnego rodzaju płyny, proszki, a także zabawki dla najmłodszych domowników obdarowywanej rodziny. Zarówno wybranej przez nas rodzinie oraz każdej innej życzymy udanych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku.

Dlaczego wg. nas warto pomagać w ramach akcji SZLACHETNA PACZKA?

  • sami decydujemy do kogo trafi nasza paczka, mamy wybór spośród bazy danych kilku tysięcy rodzin, każda z nich ma swoje indywidualne problemy, potrzeba, pragnienia i marzenia!
  • żadna z rodzin nie prosi o pieniądze, proszą o rzeczy codziennego użytku; oczywiście można wesprzeć Fundację poprzez przelew pieniężny, aczkolwiek to zupełnie inny temat
  • paczki są przekazywane rodzinom tak jak zostały dostarczone do magazynu, wolontariusze nie zaglądają do środka; Tak, to prawda! Niestety, często ma to swoje złe strony – spójrzcie na te zdjęcia.
  • decyzja o stworzeniu paczki dla wybranej rodziny, to wielka odpowiedzialność! Po wyborze dana rodzina zostaje usunięta z bazy rodzin oczekujących, zatem jeżeli potencjalny darczyńca wycofa się, rodzina pozostanie bez paczki.

Opiekun rodziny podpisał na ręce właścicieli Certyfikat znajdujący się poniżej.

Inspiracją do przygotowania tej notatki stał się serwis internetowy lokalnej parafii pw. Piotra i Pawła, który dostępny jest pod adresem: www.piotrpawel.eu. Jakież zdziwienie pojawia się na twarzy, gdy po wejściu na katolickie strony widzimy reklamę…

Oczywiście nie jest to żadna złośliwość, jednak piętnować należy zaistniałe sytuacje. Sytuacje, w których serwis internetowy został wyposażony w mechanizm statystyk tylko pozornie bezpłatny. W rzeczywistości użytkownik nie zapłaci ani grosza, aczkolwiek musi liczyć się z okienkami reklamowymi, które co jakiś czas będą wyświetlane. Czy warto zatem ryzykować i generować sytuacje podobne do tej przedstawionej powyżej? Czy odbiorca projektu został odpowiednio poinformowany o konsekwencjach?

Wejdźmy głębiej w tematykę parafialnych serwisów internetowych…

Parafialne serwisy internetowe w mniejszych miejscowościach takich jak np. Piekary Śląskie (tutaj ma początek nasza firma oraz dyrekcyjne korzenie)  mają to do siebie, że są organizowane możliwie najmniejszym nakładem środków finansowych lub – o ile to możliwe – bez jakiegokolwiek wkładu.

Z jednej strony można zrozumieć takie podejście, w końcu po co kościół ma płacić za coś do czego sam pewnie nie jest do końca przekonany? Jednakże jest druga strona medalu – odbiorcy, ludzie młodzi, ludzie doby internetu, komputerów, ludzie do których kościół chce docierać przede wszystkim. W tym kierunku poszli np. Franciszkanie, których obsługujemy od kilku lat – prowadzą blogi, nagrywają nagrania video / audio, posiadają własne kanału w serwisie YouTube, FaceBook. Można powiedzieć, że są bardzo „czynni internetowo”.

Które podejście jest lepsze pod kątem formy przekazu? Drukowane parafialne pisemka czy może materiał video z muzyką chrześcijańską w tle, uśmiechami młodych ludzi? Oczywiście z formy papierowej rezygnować nie możemy, ale warto pomyśleć o wzbogaceniu swojego zaplecza. Zachęcamy do korzystania z technologii.

Aktualizacja przeglądarki internetowej (np. Firefox, IE, Opera) wygląda na ogół tak, że program sprawdza dostępność nowej wersji (w zależności od ustawień – robi to okresowo lub każdorazowo po załadowaniu programu) i prosi o zgodę na przeprowadzenie aktualizacji do możliwie najwyższej, stabilnej wersji. Pamiętajcie! Regularne aktualizacje są ważne, są potrzebne!

Od jakiegoś czasu na rynku przeglądarek internetowych figuruje produkt Google o wdzięcznej nazwie GOOGLE CHROME. Osoby, które na bieżąco śledzą bomby technologiczne prezentowane przez Google wiedzą, że firma lubi zaskakiwać niekonwencjonalnym (aczkolwiek po głębszym zastanowieniu bardzo praktycznym) podejściem do użytkownika. I tak jest w przypadku procesu aktualizacji przeglądarki Google Chrome…

Czym różni się proces aktualizacji od „obrzydliwego standardu”, do którego jesteśmy przyzwyczajeni przez lata?

  • Google instaluje w naszym systemie małe narzędzie, które cały czas działa „w tle” i monitoruje pracę systemu. W ten sposób informuje o dostępnej aktualizacji bez konieczności włączania przeglądarki Google CHROME. Jeżeli korzystamy z kilku przeglądarek jest to bardzo wygodne rozwiązanie.
  • Google nie pyta o to, czy aktualizacja może zostać pobrana i załadowana do systemu … Po prostu informuje, że pobrał aktualizację i jeżeli nam się to nie podoba możemy ją skasować, zupełnie inne, nowatorskie podejście, prawda? Jak myślicie? W prawdzie docelowo efekt jest ten sam (świeża wersja oprogramowania), aczkolwiek sposób prezentacji zupełnie nietypowy. Zrzut ekranu poniżej.

Główną misją, celem nadrzędnym firmy od początku jej istnienie jest: skatalogowanie światowych zasobów informacji i uczynienie ich powszechnie dostępnymi i użytecznymi – jako firma informatyczna o zbliżonym profilu działalności (my również pracujemy nad rozwojem aplikacji w sieci Internet, w oparciu o przeglądarkę internetową) chylę czoła nad założycielami Google oraz zespołem kilkunastu tysięcy pracowników na całym świecie, którzy w pocie czoła pracują nad formą tego internetowego giganta.  No właśnie … internetowego. Czy aby na pewno? Coraz więcej słyszy się na temat pojawienia się Google w życiu publicznym, w punktach usługowych, pewnie się i tego doczekamy. Co będzie? Czas pokaże.